Przy dzisiejszej reformie sądownictwa i rozgrzanych dyskusjach może warto przypomnieć o dawnym sądzeniu w Polsce i wrócić do tych praktyk. Przecież nie wszystko co dawne jest złe czy niemodne.

REKLAMA:

ambulans

Było to jeszcze daleko nim Monteskiusz (Francuz) zaproponował trójpodział władzy państwowej i kiedy jeszcze nasi królowe mieli trochę czasu dla obywateli. Król wsiadał do karety, którą nazywano ambulansem i jechał od miast do miasta, bawiąc się w sąd. Tak powstała nazwa tej formy sądzenia. Król to po łacinie rex i mamy „REX Ambulans”. Coś podobnego, jak dzisiaj politycy jeżdżą przed wyborami, tylko nazwa pojazdu jest inna – obecny pojazd to BUS. Król przyjeżdżał do miasta, siadał w centralnym miejscu np. rynku, gdzie w pobliżu musiał być pręgierz (to taki kamienny słup do którego przywiązywano gościa, który miał dostać kilka batów za jakieś drobiazgi). Często też budowano na szybko coś podobnego do dzisiejszego trzepaka na dywany, bo jeszcze wtedy nie znano gilotyny (też Francuz wymyślił to urządzenie, ale to dopiero koniec XVIII w.). W takiej scenerii król najczęściej rozsądzał spory, przyjmował skargi na miejscowych urzędników, ale też wydawał surowe wyroki.

Stefan Batory wydał karę śmierci na szlachcica (Samuela Zborowskiego), który ośmielił się powrócić do kraju z wygnania za zabicie też szlachcica na elekcji. Król niby miał rację, ale draka z tego była duża. Batory był królem elekcyjnym czyli z wyboru, a nie z dynastii i nie był Polakiem, był kawalerem z importu (księciem z Siedmiogrodu /dzisiejsza Rumunia/, nie znał języka polskiego, znał łacinę, włoski i niemiecki). Nasi ożenili go z Anną Jagiellonką (starszą od niego o 10 lat, dojrzałą panną 53 lata), dlatego często uciekał z domu. Anna żaliła się do swoich powiernic, że tylko dwa razy zaglądnął do jej sypialni. A w czasie jednej ucieczki na polowanie tak latał za dzikiem, że nabawił się zapalenia płuc i „odjechał”. Na Batorym praktycznie zakończono takie sądy bo już sam Batory w 1578 r. zrzekł się uprawnień sądowniczych tworząc Trybunał Koronny. Ale nie do pomyślenia było, aby przed oblicze króla ktoś się nie stawił. Tak jak dzisiaj prezydent Warszawy nie chce iść na posiedzenie komisji (ds. dzikiej reprywatyzacji). A gdy nałożono na nią karę to mówi, że ona występuje w dwóch osobach. Do kary wystawia urząd prezydenta. Raz, ale już dawno też coś było o Duchu Świętym. Prawdopodobnie coś Jej Duch Św. podpowiadał podobnie, jak Millerowi anioł w nocy podpowiedział o wyborach. Obydwoje musieli źle zrozumieć, bo niemożliwe, żeby anioł, a tym bardziej Duch Święty zrobił sobie żarty i wyprowadził ich w pole. Po „rex ambulansie” i prawach zwyczajowych pomału zaczęto odkurzać doktryny prawa rzymskiego określane jako „prawo uczone”.
I tak pomału po wiekach reform różnych trybunałów doszliśmy do współczesności i nowoczesności. Mówiąc o nowoczesności, to należy mieć na myśli nie tylko sprawy techniczne, ale też, a może przede wszystkim nasze myślenie.
Wspomniany już wcześniej Monteskiusz żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku, jako filozof podpowiedział, aby ustrój polityczny w danym kraju urządzić tak:
Naród wybiera jedną grupę ludzi, która ma ustalić prawo. Druga grupa ma rządzić, a trzecia sądzić, czyli pilnować czy wszystko przebiega zgodnie z prawem. Obecnie do tego doszły jeszcze media zwane (czwartą władzą), które mają wszystkim patrzeć na ręce. Oczywiście w ten klasyczny podział władzy państwowej wierzą tylko studenci I roku prawa. A historia lubi się powtarzać.
Do Warszawy musiał przyjechać „Ambulans” czyli Komisja ds. Dzikiej Reprywatyzacji i po królewsku szybko rozstrzygnąć spór między złodziejami a biednymi ludźmi.

Stefan Klimaszko