Jeśli przysłowia są mądrością narodów, to może warto sobie czasem przypomnieć, co to takiego ludzie powtarzali przez pokolenia, aby unikać błędów w postępowaniu. W dawnych latach nie było psychologów, doradców to ludzie musieli radzić sobie sami. Szczególnie jedno przysłowie często powtarzamy, że milczenie jest złotem, a mowa tylko srebrem.

sikora

Do felietonu z motywem przysłów i powiedzeń zachęcił mnie jeden sympatyczny pan Radny, który na sesji Rady Miasta Kłodzka przy gorącym temacie o piekarni Społem, miał powiedzieć, że spółdzielnia „ to pies z kulawą nogą ‘’. Nie było to trafne określenie. W społecznym obiegu rzeczywiście jest takie przysłowie, ale używa się go w innym kontekście. Jeśli już to na taką okoliczność, że coś było mało ważne i „ani pies z kulawą nogą się tym nie zainteresował”. A pies z kulawą nogą, to taki bezpański biedaczek, który dodatkowo jest jeszcze kulawy. Drugiemu sympatycznemu panu Radnemu, który dwa razy zmieniał zdanie, przesyłam przysłowie, że „do trzech razy sztuka”, bo przypuszczam, że po przeczytaniu całego mojego felietonu będzie musiał zmienić zdanie po raz trzeci. Nic w tym złego, ale jeśli wyborcy dowiedzą się, że p. Radny tak często zmienia zdanie, to mogą też zmienić zdanie przy wyborach. Trzeci też bardzo sympatyczny pan Radny zaczął pięknie bronić spółdzielni (pokazując  znajomość rzeczy) lecz w zakończeniu wypowiedzi tak zazgrzytało, jak w zakończeniu koncertu Jankiela w „Panu Tadeuszu ”.

Przechodząc do merytorycznych wyjaśnień, to  też w oparciu o przysłowie stwierdzam, że w całej dyskusji na sesji pomieszano groch z kapustą.

A więc: był czas, że Spółdzielnia oszczędzała i kupowała nieruchomości. Jedynie piekarni nie mogła kupić, bo w tamtym czasie nie było mowy o obwodnicy Kłodzka, lecz o rozbudowie ronda przy ul. Mickiewicza. Więc pies z kulawą nogą nie interesował się tym, że Spółdzielcy mało zarabiali, bo zyski przeznaczali na zakup nieruchomości i na fundusz zasobowy (rezerwowy).

Wesoło robi się kiedy zarządzanie w Spółdzielni  oceniają ludzie, którzy nie mają żadnego dorobku zawodowego i nigdy nie prowadzili żadnej działalności. Jednym słowem szczęściarze życiowi często też opłacani przez nas podatników. W chwili gdy Rada Nadzorcza wybrała mnie na prezesa, a było to w styczniu 2000 r, Spółdzielnia miała łączne zadłużenia i zobowiązania  1,5 mln zł (półtora miliona zł). I od tego 2000 r. ani przez 1 minutę nie było opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń, opłaty ZUS i wszelkich podatków do Urzędu Skarbowego. Te instytucje mieszczą się w Kłodzku to łatwo można  sprawdzić czy to prawda. A uwagę chcę zwrócić, że 1,5 mln zł w roku 2000, to nie 1,5 mln w dniu dzisiejszym. Do dzisiaj Spółdzielnia nie korzystała z kredytów.

Jeszcze bardzo ważna informacja w odniesieniu do dyskusji na sesji, a mianowicie :

Zarząd nie zwolnił ani jednej osoby w związku ze sprzedażą którejkolwiek nieruchomości. Wiele osób mogło przejść na zasłużoną emeryturę lub zasiłek przedemerytalny i wszyscy na własną prośbę (to też łatwo można sprawdzić).

Ale też od 2000 r. wiele osób znalazło w Społem zatrudnienie. Co dało nam dobrą i stabilną kadrę pracowniczą, w tym w sklepach o czym nie muszę pisać bo mieszkańcy Kłodzka mogą to sprawdzić idąc na zakupy.

Dla zatroskanych o Spółdzielnię podam też, że kilkakrotnie byliśmy prześwietlani przez różne instytucje odnośnie praworządności i gospodarności i jak każda spółdzielnia raz na trzy lata poddawani jesteśmy lustracji. Największą naszą bolączką jest to, że mamy sklepy bez parkingów. Gdyby cała powierzchnia wszystkich sklepów była w jednym pawilonie z odpowiednim parkingiem to sytuacji finansowa byłaby znacznie lepsza. Jak widać ocena czyjejś działalności na odległość jest bardzo ryzykowna. Kończąc z przysłowiami przytoczę bardzo znane i często przytaczane powiedzenie, ale zastrzegam się, że nie dotyczy ono nikogo z Kłodzka. Po spustoszeniu Podola przez Tatarów w 1575 r. Jan Kochanowski napisał: „Polak mądry po szkodzie, lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie, nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie (…).

Na zakończenie już bardzo poważnie chcę podziękować wszystkim zatroskanym o losy Spółdzielczej piekarni. Również dziękuję Redaktorowi Naczelnemu Gazety Kłodzkiej za dobre słowa pod adresem Społem i panu Burmistrzowi Michałowi Piszko za pozytywną decyzję co do losów piekarni. Mieszkańcy Kłodzka i okolicy będą nadal mieli dobre pieczywo.

Stefan Klimaszko