Gdyby dzisiaj żył Henryk Sienkiewicz i pisał wstęp do powieści „Ogniem i Mieczem”, to na pewno nadmieniłby, że w Polsce i innych krajach od pewnego czasu coś złego wisiało w powietrzu. Tak, jak to wisiało nad Polską w XVII wieku. W tamtych czasach pojawiały się różne dziwne znaki. Na niebie widać było komety, ognie, zaćmienia, natomiast na ziemi plagi od szarańczy po powodzie. I wreszcie przyszło nieszczęście na tą naszą I Rzeczpospolitą.

felieton

Powstanie Chmielnickiego 1648 r. i pierwsze ludobójstwo naszych rodaków i ludności żydowskiej na kresach. Później poprawili Szwedzi potopem (1655 r.) [też dzisiaj mogliby nam coś zapłacić w ramach rekompensaty za tamte zniszczenia i rabunek]. Dopiero po odsieczy wiedeńskiej w 1683 r. trochę podnieśliśmy głowy, ale nic to nie dało, bo Kochanowski wcześniej wywróżył:, że „nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi”.

Co dzisiaj można przyjąć za oznaki przestrogi przed wirusem, który nawiedził nieomal cały świat? W tej sprawie rozpytałem się wokół, co właśnie mogło zwiastować taką katastrofę? Czy były jakieś znaki typu – uważajcie, bo źle się dzieje. Zdecydowana większość rozmówców nie mówiła o przestrogach, lecz o przyczynach. Z tego wynika, że dzisiaj utraciliśmy instynktowne zdolności przewidywania.  Nie ma też prawdziwych jasnowidzów. Może to wina cywilizacji?

A jakie są przyczyny epidemii? Z tym poszło łatwiej i jest dużo znawców od tego, że ktoś na targu w Chinach zjadł surowego nietoperza do globalizacji. Dzisiaj już wszyscy wiedzą, że należy często myć ręce i dbać o służbę zdrowia. Bo same oklaski z balkonu nawet najdłuższe, to za mało.

Co będzie po epidemii? Ci wszyscy eksperci od gospodarki i ekonomii, którzy przepowiadają koniec świata gospodarczego są w błędzie. Po krótkich zawirowaniach gospodarczych, jak to bywa po wojnach i rewolucjach, życie gospodarcze wróci do normy. Będziemy dokładnie robić wszystko, co robiliśmy do tej pory (czytajcie powyższe, co pisał Kochanowski). A oto dowód: media podały wiadomość, że Christiano Ronaldo zamówił sobie samochód za 9 mln euro (osiąga 100 km/h w 2 sekundy). To nie tylko Ronaldo, ale my Polska też jesteśmy bogaci. O naszym bogactwie przy następnej okazji.

Stefan Klimaszko